Jezus przy mnie płakał

J11, 1-45 Wskrzeszenie Łazarza

„…lecz pójdę, aby go wyrwać ze snu” – te słowa Jezusa są dla mnie pełne nadziei,
to taka Jego obietnica dla mnie.
Łatwo mi utożsamić się z Łazarzem, z jego rozsypywaniem się, śmiercią,
i tym, że cuchnie grzechem, ewangelicznym „starym człowiekiem”.
Wzrusza mnie miłość Jezusa,
On przy mnie płakał
wiem, że jestem dla Niego ważna.
Stąd tyle optymizmu, odpuszczenia, zawierzenia.
On idzie wyrwać mnie ze snu.

Zbieracz słów

Jadę rowerem przez Kraków: po ścieżkach rowerowych, nad Wisłą, przez Planty. W moje ucho wpadają fragmenty rozmów mijanych ludzi: „Kochanie, nie lubię jak…”, „Nie cukruj wszystkiego, a zobaczysz…”, „Wyjdę dziś wcześniej, bo szefa…”, „Aniu, ile razy ci mówię, że nie wolno tak jechać”, „A wiesz, co on mi powiedział?”, „… w tej knajpce”. Przejeżdżam przez fale dźwiękowe, przez radości, codzienności, zmartwienia. Moje ucho zbiera słowa.
Nie znam cię, a stajesz się mi bliski, mówię o Tobie Jezusowi. A Jezus słyszy i słucha z miłością każdego Twojego słowa. On Cię nie mija, On przy Tobie jest…

Zobaczyć na nowo

Jezus przywraca wzrok niewidomemu. Moich oczu też dotyka. Staram się dziś patrzeć inaczej na wszystkich. Chcę w myślach poszerzyć ich obraz, zrobić im więcej miejsca, dam się dziś zaskoczyć. Ludzie są ciekawsi niż moje wyobrażenia o nich.

Wyobrażenia i możliwości


Mówię Jezusowi o moich pomysłach. Pokazuję mu czym dysponuję i jakie mam możliwości.
„Jesteś pełen mocy i pełen pasji – wiem to, bo cię stworzyłem” – odpowiada Bóg.

Bóg, który mi ufa. On zna mój potencjał i czeka aż pozwolę uwolnić się od moich własnych wyobrażeń o Nim, o sobie i o innych.

Co czuje ziarno?


Siedzę w fotelu w tylnym kącie busa. Ciasno i cicho.
Jedzie ze mną ponad 20 osób i wszyscy milczą.
Zamykam oczy. Czuję się jak w kokonie w tej zimowej pustce i szarości deszczu.
Jest mi dobrze i ciepło. Mimo martwoty na zewnątrz dojrzewam w środku.
Nie przez rozrastanie, ale odpuszczanie, zostawianie, zgodę…
Nie tęsknię za wiosną, cieszę się tym „dziś” nabrzmiałym szarością.
Światło samo mnie znajdzie. Jezus się mną zajmie…

Światło

Dzień życia konsekrowanego. Być jak Symeon, który rozpoznaje  Światło w Niemowlęciu. Mieć oczy, które widzą więcej i bardziej i głębiej.

Dziś dopaliło się światło z Betlejem, które karmiłam parafiną od wigilii. Nie miałam serca go zdmuchnąć, bo dawał nam tu w domu tyle poczucia bezpieczeństwa i jedności. W następnym roku zostawię go do Wielkanocy.

Świętość między pomidorami

Myślałam dziś o s. Walentynie zwanej s. Walusią. Odkąd ją znam pracuje w ogrodzie, codzienność złożona z małych, prostych czynności. Nie pamiętam, by ktoś opowiadał o jej osiągnięciach, sukcesach czy porażkach. Podobno nie ma rzeczy małych i dużych do wykonania, jest tylko mała lub wielka miłość w to włożona. S. Walusia jest dla mnie takim świętym człowiekiem, który krzak pomidora i nasionka bratków traktuje jak ósmy cud świata. Pracowałam z nią czasem w ogrodzie, pamiętam jak stałyśmy razem w polu o 15 odmawiając Koronkę do Miłosierdzia. Chodziłam wtedy z jakimś zmartwieniem i pytaniami. Nie miałam śmiałości pytać autorytetów. I tam między pomidorami, różami i papryczkami powiedziała mi kilka pięknych zdań, które przez 14 lat nie straciły na wartości. Miłości nie mierzy się wielkimi czynami, miłość mierzy się codziennymi drobiazgami.

Jeszcze raz

Zaspałam dziś. Wstaję szybko, ale i tak robię sobie wymówki, jestem niezadowolona. Może by tak jeszcze raz położyć się, wstać i być wyrozumiałą dla siebie. I tak jestem spóźniona. Kładę się wstaję, dziękuję Bogu za to, że daje mi nowy dzień. Bóg jest dla mnie bardzo cierpliwy i czuły. Z Jego Miłości czerpię, by kochać siebie i bliźniego swego. Jeszcze tego samego ranka przybiega do naszego domu spóźniona osoba, przeprasza. Dziś cierpliwości i wyrozumiałości mam dla niej całą furę po dzisiejszej porannej lekcji J

Smakowanie

Rozmrożone, zmiażdżone i posłodzone truskawki. Zajadam w styczniowy wieczór i dziękuję Bogu za wspaniały smak, który stworzył, za moje kubki smakowe, za tych, którzy zbierali, mrozili, miażdżyli i słodzili. Ile dobrych wspomnień wiąże się z tym smakiem. Jak cudownie móc cieszyć się Bogiem, sobą i truskawkami.