Wieczorem w kaplicy

Usia wieczorem kąpie dzieci,
Piotr z Madzią idą dziś na 20 do teatru,
Stefan popija piwo przed telewizorem,
kłótnia sąsiadów wypada dźwiękami przez okno,
chłopaki hałasują na skwerku przed blokiem,
ktoś dzwoni, pracuje, śpiewa, pływa, gotuje,
odpoczywa, biega, leży, siedzi, stoi…

W naszej kaplicy domowej
przy świetle wieczornego nieba
trwamy w milczeniu przed Nim
i tylko dla Niego…

Między kroplówkami

 

Byłam w szpitalu odwiedzić Panią Marysię,
miło nam się rozmawia, ale kątem oka widzę potężnego mężczyznę
pochylonego nad łóżkiem wychudzonej kobiety.
Kobieta cierpi, słychać to w każdym jęku.
Do moich uszu dobiega jego ciepły głos:
„Kochanie, Kiciusiu, jestem tutaj”.

Zamilkłyśmy wpatrzone w tą scenę.
Mężczyzna podniósł wzrok i przerwał milczenie
wyjaśniając, że żona czeka na morfinę,
kilka miesięcy temu zaczęła chorować na raka.

W obliczu takiego bólu rozmowa już się nie klei.
Mężczyzna wtula głowę w rękę żony:
„Juliu, kochanie, co jeszcze mogę dla Ciebie zrobić?
Kiciusiu, jak Ci pomóc?”

Siedzę przy Pani Marysi miedzy kroplówkami i płaczę
nad bezradnością, bólem
i miłością ponad to wszystko.

 

Boso

W gorący dzień chodzę boso
po chłodnej, zielonej, wilgotnej trawie
i czuję jak każdy receptor na mojej stopie
tarza się w trawie ze szczęścia.

Za moje stopy,
za receptory i neurony,
za trawę,
za upalne dni
bądź uwielbiony Boże!