Zielony balon
Słońce w Krakowie i to przez całe 8 godzin. Produkcja wit. D idzie pełną parą korzystając z każdego promyka. Nad naszym domem przeleciał dziś ogromny, zielony balon napełniany ogrzanym powietrzem. Zapewne podróżujący mieli dużo radości, a my z nimi również. I można się cieszyć cudzym szczęściem? Pewnie, że można!
Byłam dziś w szpitalu odwiedzić s. Helenkę. Na szpitalnej sali leżała też starsza kobieta z zamglonymi tęczówkami. Zawoła mnie do siebie. Nachyliłam się, by posłuchać co chce mi powiedzieć, a ona objęła ręką moją twarz i wyszeptała: „Kocham cię”. Potem zaprosiła na galaretkę do stołu. Stołu i galaretki nie było, a ja pewnie też byłam dla niej kimś innym. Człowiek cierpiący w łóżku, który zaprasza w gościnę i mówi o swojej miłości jest dla mnie niesamowitą lekcją.

