„Przyjazd dzieci z Ukrainy” czyli o tym jaką siłę ma człowieczeństwo

W poniedziałek 28 lutego późnym wieczorem Siostry na Kordylewskiego 12 rozpoczęły bardzo szybkie przygotowanie pomieszczeń dla dzieci z domu dziecka na Ukrainie. Dzieci miały zjawić się 1 marca nad ranem, jak zapowiedział Urząd Wojewódzki, który szukał miejsca dla sierot uciekających przed wojną. W tym całym zamieszaniu związanym z przenoszeniem łóżek, zakładaniem pościeli rozległ się dzwonek do bramy…
Nie doszłyśmy do tego, kto pierwszy umieścił na FB informację, że przyjeżdżają sieroty z Ukrainy, ale wywołała ona natychmiastowa lawinę telefonów i konkretnej pomocy, która nas zadziwiła swoim ogromem, solidarnością ludzi i ogromną życzliwością. Zadziwiła, ale też przerosła…
Dzieci nie dojechały, ale za to przez kolejne dni przybyło do nas mnóstwo (z naciskiem na mnóstwo) życzliwych ludzi z darami, oferowaną konkretną pomocą, fantastycznymi pomysłami na organizację pomocy i czasu dla dzieci. Telefony się urywały, dzwonili ludzie z Krakowa, wielu ludzi z Ukrainy, pani ze Szwecji, która natychmiast chciała przylecieć do Polski, by pomóc, ludzie z całej Europy, z USA – wszyscy zatroskani, przejęci… Utworzyłyśmy konto pocztowe, bo nie nadążałyśmy spisywać wolontariuszy, którzy oferują pomoc przy dzieciach. A pod domem ciągle mnóstwo samochodów z różnymi produktami, a w magazynach całe mnóstwo ludzi, którzy spadli po prostu z Nieba, sortowali, przenosili, niepotrzebne produkty zawozili do innych punktów pomocy…
Od wtorku ruszyła akcja zatrzymania pomocy. Pociąg zwalniał bieg bardzo opornie… Chyba do dziś nie wyhamował! O tym jaką moc ma jeden wpis na FB, jak potrafi się rozrosnąć, zamienić na konkretne czyny miłości, ale też na niesamowite historie o powodach nieprzybycia dzieci – można napisać powieść.
Jest też druga strona medalu: liczba telefonów, odwiedzin, nieodebranych wiadomości na poczcie, w komunikatorach, mediach społecznościowych – po prostu nas przerastają. Jesteśmy niewielką wspólnotą Sióstr, która zgłosiła się do zapewnienia 60 dzieciom z Ukrainy „domu”. Naszą codziennością jest opieka nad „małymi tego świata”: dziećmi w przedszkolach, domach dziecka, nad chorymi i starszymi. Nie zajmujemy się na co dzień udzielaniem wywiadów, „wielkimi akcjami”, życiem w rozgłosie, aktualizacją masowej informacji…
Dziś, w sobotni wieczór 5 marca ciągle czekamy na dzieci… Pokoiki gotowe, magazyny pełne. Na grafiku 50 wolontariuszy czeka, by rozpocząć dyżury w naszym „Ukraińskim Domu Dziecka na Kordylewskiego 12”, a na poczcie blisko 700 kontaktów zostawionych przez ofiarodawców, wolontariuszy gotowych do pomocy…
DRODZY LUDZIE, którzy przyszliście z pomocą… Przepraszam, że nie uda nam się Wam wszystkim odpowiedzieć, że nie zadzwonimy do Was wszystkich z zaproszeniem do pomocy, że wielu z Was nie dowie się co dalej… Wasza dobroć nie zginie, zapisała się w naszych sercach na zawsze… Mogę Wam tylko obiecać, że jeśli uważnie popatrzycie, to znajdziecie „potrzebujące dziecko” w sąsiadce z bloku, w samotnym panu siedzącym na Plantach, bezdomnym, który przegrał własną wojnę, w Waszym domowniku, którego słychać obok… Jego też można dziś przytulić słowem, wysłuchaniem, bezinteresownością w małych rzeczach, których może nie dostrzeże…
Kochane dzieci, bardzo na Was czekamy, nie wiemy gdzie jesteście i kiedy do nas przyjedziecie. Chcemy Wam już dziś podziękować i powiedzieć, że Wasze cierpienie na ziemiach Ukrainy nie zginęło bez echa… To Wasz los i Wasze cierpienie obudziło w nas człowieczeństwo, ogromne poruszenie serca… Gdyby nie Wy, nie poznalibyśmy naszych sąsiadów zza płotu, nie spotkalibyśmy się nocami na segregowaniu produktów, nie wyszlibyśmy myślami poza nasze sprawy, nie dzwonilibyśmy prosząc o to, by pomóc innym…
„Wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście” mówi Ten, który nas powołał. Panie Jezu, nasz Bracie, który dzielisz cierpienie każdego, którego dotyka wojna, który jesteś dziś z przerażonymi w schronach pod budynkami, który biegniesz z uciekającymi przed wojną, który cierpisz w żołnierzu wypełniającym rozkazy „wielkich tego świata” prosimy: przyjmij nasze małe czyny dobroci, naszą bezradność, nasze otwarte serca i gotowość oddania życia dla innych. Ty który zawsze Jesteś z nami, bądź uwielbiony!
