Co czuje ziarno?


Siedzę w fotelu w tylnym kącie busa. Ciasno i cicho.
Jedzie ze mną ponad 20 osób i wszyscy milczą.
Zamykam oczy. Czuję się jak w kokonie w tej zimowej pustce i szarości deszczu.
Jest mi dobrze i ciepło. Mimo martwoty na zewnątrz dojrzewam w środku.
Nie przez rozrastanie, ale odpuszczanie, zostawianie, zgodę…
Nie tęsknię za wiosną, cieszę się tym „dziś” nabrzmiałym szarością.
Światło samo mnie znajdzie. Jezus się mną zajmie…

Światło

Dzień życia konsekrowanego. Być jak Symeon, który rozpoznaje  Światło w Niemowlęciu. Mieć oczy, które widzą więcej i bardziej i głębiej.

Dziś dopaliło się światło z Betlejem, które karmiłam parafiną od wigilii. Nie miałam serca go zdmuchnąć, bo dawał nam tu w domu tyle poczucia bezpieczeństwa i jedności. W następnym roku zostawię go do Wielkanocy.