Zbieracz słów

Jadę rowerem przez Kraków: po ścieżkach rowerowych, nad Wisłą, przez Planty. W moje ucho wpadają fragmenty rozmów mijanych ludzi: „Kochanie, nie lubię jak…”, „Nie cukruj wszystkiego, a zobaczysz…”, „Wyjdę dziś wcześniej, bo szefa…”, „Aniu, ile razy ci mówię, że nie wolno tak jechać”, „A wiesz, co on mi powiedział?”, „… w tej knajpce”. Przejeżdżam przez fale dźwiękowe, przez radości, codzienności, zmartwienia. Moje ucho zbiera słowa.
Nie znam cię, a stajesz się mi bliski, mówię o Tobie Jezusowi. A Jezus słyszy i słucha z miłością każdego Twojego słowa. On Cię nie mija, On przy Tobie jest…

Zobaczyć na nowo

Jezus przywraca wzrok niewidomemu. Moich oczu też dotyka. Staram się dziś patrzeć inaczej na wszystkich. Chcę w myślach poszerzyć ich obraz, zrobić im więcej miejsca, dam się dziś zaskoczyć. Ludzie są ciekawsi niż moje wyobrażenia o nich.

Wyobrażenia i możliwości


Mówię Jezusowi o moich pomysłach. Pokazuję mu czym dysponuję i jakie mam możliwości.
„Jesteś pełen mocy i pełen pasji – wiem to, bo cię stworzyłem” – odpowiada Bóg.

Bóg, który mi ufa. On zna mój potencjał i czeka aż pozwolę uwolnić się od moich własnych wyobrażeń o Nim, o sobie i o innych.