
Idę ulicą przed 7 rano.
Mijam ludzi: szarych, zaspanych, bez uśmiechu, zaśpieszonych.
W porównaniu z twarzami ze sklepowych reklam, z gazet spoglądających z kiosku,
z wakacyjnymi fotkami na Facebooku,
w których uśmiech, popis –
są oni naprawdę oryginalni,
bo naturalni.
